Po drugim meczu finałowym Basket Ligi Kobiet pewne są dwie rzeczy. Pierwsza, jak najbardziej oczywista - po zwycięstwie 73:57, Ślęza Wrocław jest już dosłownie o krok od zdobycia drugiego w historii klubu złotego medalu, stawiając pod ścianą wciąż aktualne mistrzynie Polski. Druga, wynikająca z rozwoju wypadków w czwartkowy wieczór, które były efektem tendencji widocznych już dzień wcześniej - jeśli koszykarki Wisły Can-Pack chcą doprowadzić na własnym terenie do wyrównania w serii i decydującego spotkania, przez tydzień muszą zmienić bardzo wiele. Przede wszystkim stanowić zespół w pełnym tego słowa znaczeniu, przeciwstawiając się pod względem fizycznym i mentalnym podopiecznym Arkadiusza Rusina. Chciałoby się rzec - wszystkie ręce na pokład! Ale czy to realne?...